Dzień 1
28-08-2009 ( 45 km) Oświęcim-Brzeźnica
Wypływamy z km „O” od ujścia rzeki Przemszy.
Zaczynamy przygodę z Wisłą z km „O” razem z dziesiątką osób płynących na kajakach, Paulina i Links z Łotwy, Marysia i Adrian z Ameryki, Magda, i Darek, panowie Edmund i Andrzej wśród nich jest także Maciek niepełnosprawny ruchowo, dlatego na lądzie porusza się na wózku inwalidzkim, oczywiście płynie też pan Marek Kamiński.
Po drodze minęliśmy dwie śluzy Dwory i Smolice, krótki postój przed promem w gminie Alwernia. Po wejściu na kanał Łączański przywitała nas grupa wodniaków, głównie pływających na kajakach, razem spłynęliśmy do miejscowości Brzeźnica.
Dzień 2
29.08.2009 ( 25 Km) Brzeźnica-Tyniec
Pogoda tego ranka niezbyt ciekawa dość pochmurno, padało. Kajakarze napędzani gorącą herbatą trzymają się ciepło. Długie oczekiwanie w Borku Szlacheckim na prześluzowanie, po przejściu dopłynęliśmy do Tyńca.
Dzień 3
30.08.2009 W Tyńcu – dzień duchowy.
Pogoda piękna, poranne mgły dodają uroku a promienie słoneczne przebijają się, aby rozgrzać ziemię. Uczestniczymy w Jutrzni-modlitwie porannej. Po śniadaniu wyruszamy do Krakowa, kajaki zostają do dnia następnego a my i uczestnicy ekspedycji wracamy do Tyńca tu modlitwa wieczorna kończy dzień.
Dzień 4
31.08.2009 Kraków
Dzień w Krakowie spędziliśmy w poszukiwaniu ciszy. Poranna modlitwa jeszcze w Tyńcu wszystkich odpowiednio nastroiła. Kraków jest pięknym miastem i chyba o tym nie trzeba nikogo przekonywać, dlatego z wielką przyjemnością w towarzystwie przewodnika zwiedzaliśmy to miasto. Mieliśmy także przyjemność gościć u kardynała Dziwisza. Później wróciliśmy do Tyńca, aby wziąć udział w spotkaniu z ojcem Leonem.
Dzień 5
1.09.2009 (45 Km) Kraków – Nowe Brzesko
Wypływamy rano z Krakowa. Przepływamy przez śluzę Przewóz, bardzo ciężka do pokonania mnóstwo kamieni i brak wody przy wyjściu. Nasz spiker Wojtek nad wszystkim czuwa i dlatego udało się przepłynąć bez problemów.
Dzień 6
2.09.2009 Nowe Brzesko-Opatowiec.
Jak zwykle pogoda super, wszyscy nabierają wiatr we wiosła i do przodu. Przed nami tzw. „wilcze gardło” jedna z wielu „niespodzianek” na szlaku, tu trzeba zachować szczególną ostrożność. Maciek wraz z Linksem, którzy płynęli na jednym kajaku zachowywali się zbyt odważnie, dlatego pływanie ich zakończyło się wywróceniem kajaka do wody, na szczęście nic się nie stało. Wieczór spędziliśmy w Opatowcu w miłej atmosferze przy ognisku.
Dzień 7
3.09.2009 Opatowiec- Połaniec.
No i zaczęło się doczekaliśmy się dużych wypłaceń, trudno się płynie w takich warunkach. Dlatego trzy razy się kopaliśmy, kajaki radzą sobie bez problemu w takich warunkach, my jednak potrzebujemy troszkę więcej wody pod kilem. Mamy nadzieję, że jutro będzie lżej.
Dzień 8
4.09.2009 Połaniec- Tarnobrzeg.
Dzisiejszy dzień zapowiada się interesująco, zwiedzanie elektrowni w Połańcu, przepłynięcie przez kolejną bardzo nietypową przeszkodę – rurę podnoszącą wodę dla elektrowni oraz zwiedzanie zamku w Baranowie Sandomierskim wypełnił nam sporo czasu. Bardzo pozytywnie zmęczeni dopływamy do miasta Tarnobrzeg i tu kolejne atrakcje tzw. program miasta wypełnił nam cały wieczór.
Dzień 9
5. 09. 2009 Tarnobrzeg – Annopol.
Płyniemy dalej, po drodze do Annopola zwiedzamy Sandomierz, wyjątkowo trudne warunki nawigacyjne pod Zawichostem, nocleg w Annopolu.
Dzień 10,11
6.7.09.2009 Annopol - Kazimierz.
Do Kazimierza dopłynęliśmy z małymi przygodami, dwaj uczestnicy wyprawy Adrian i Link pogalopowali do przodu mijając Kazimierz, minęło sporo czasu zanim się odnaleźli, tak bywa jak się nie zna Kazimierza J. Uczestnicy nocowali w wili Albrechtówka oddalonej od nas o ok. 3 km Następnego dnia przed nami ogrom przyjemności, zwiedzanie Kazimierza z przewodnikiem oraz happening z udziałem klubu Gaja. Pozytywnie pomęczeni zasłużyliśmy na kolację.
Dzień 12
8.09.2009 Kazimierz -Dęblin.
Wypłynięcie z Kazimierza o godzinie 9-tej, szkoda opuszczać to urocze miasteczko, ale cóż trzeba ruszać dalej. Przed nami tylko 32km. To był jeden ze spokojniejszych dni na Wiśle. Dotarliśmy do Dęblina wcześnie, ktoś poinformował nas abyśmy nie nocowali przycumowani do brzegu, ponieważ grasują tubylcy i dlatego noc spędziliśmy uwiązaniu do dalb na środku rzeki.
Dzień 13
9.09.2009 Dęblin - Wilga.
Trasa wzmaga naszą czujność, brak wody w rzece bardzo nas wyczula. Po drodze mijamy Wróble znane z ciężkiego przejścia. Z atrakcji ekipa telewizyjna wynajmuje podnośnik, aby kręcić film z góry. Zajęło to kilka godzin, dlatego do miejsca docelowego dopłynęliśmy o zmroku. Na Brzegu rzeki przywitał nas malarz Leon Tarasewicz, pogaduszki przy kawie trwały do późna.
Dzień 14
10.09.2009 Wiga- Warszawa.
Bardzo ciężki odcinek, 65km muszą pokonać do zmroku, nie możemy sobie pozwolić na liczne przerwy, dlatego pory karmienia wypadają w trakcie spływu. W skupieniu wiosłują niemal bez przerwy. Do portu Czerniakowskiego dopłynęliśmy o zmroku. W Warszawie spędzimy trzy dni.
Dzień 15, 16,17
11,12,13.09.2009 Warszawa
Czas spędzony w Warszawie to przede wszystkim zwiedzanie miasta, muzeum Powstania Warszawskiego, szukaniu dzikiego życia nad rzeką Wisłą. Odbyła się także konferencja naukowa w sejmie pt. Płynie Wisła płynie po polskiej krainie, czyli Wisła oczami ekologów. W Warszawie wymieniamy część uczestników ekspedycji. Doszła Ania, Kristian z Norwegii oraz Janek i Jurek z Białorusi. Wszystko, co miłe szybko się kończy trzeba dalej w drogę. Przed nami Zakroczym.
Dzień 18
14.09.2009 Warszawa - Zakroczym.
To piękny odcinek rzeki po drodze mijamy Modlin, tu z helikoptera ekipa filmowa kręci zdjęcia, pod wieczór dopływamy do Zakroczymia, korzystamy z uprzejmości właściciela nadbrzeżnej posiadłości p. Tomasza Kukułowicza. Wieczorem w willi Duchowi zna w ciepłym klimacie kolacja, przepyszne dania z rusztu i inne smakołyki placki ziemniaczane super.
Dzień 19
15.09.2009 Zakroczym - Drwały
Od rana piękna pogoda aż chce się pływać. Dzień spokojny kilka kilometrów przed Drwałami wypływa nam na przywitanie sam gospodarz agroturystycznego ośrodka, razem dopływamy do celu. Kuchnia regionalna wszystkim smakowała, palce lizać.
Dzień 20
16.09.2009 Drwały - Cieszewo my Murzynowo.
Dzień jak zwykle rozpoczynamy od śniadania, nie widać zmęczenia na twarzach wszyscy uczestnicy energicznie zasiadają do kajaków, żegnamy gospodarza pana Mieczysława Duszyczka i ruszamy dalej. Przed nami Płock, krótka przerwa na posiłek i dalej płyniemy zalewem Włocławskim do Murzynowa. Tutaj łódź zostaje a uczestnicy dopływają malowniczą rzeczką Skrwą pod sam ośrodek noclegu. Kolacja na powietrzu.
Dzień 21
17.09.2009 Cieszewo - Włocławek
Dzisiaj nie będzie łatwo, prawie 45km wiosłowanie na” cichej” wodzie. Postój w Dobrzyniu wszystkim dobrze zrobił, wczesnym popołudniem dopływamy do zapory Włocławskiej. Tu cumujemy do dnia następnego. Wieczorem zwiedzamy z panem inż. Polakiem zaporę.
Dzień 22
18.09.2009 Włocławek -Toruń.
Ten odcinek szlaku ma prawie 55km długości, wczoraj nie było łatwo, dlatego dzisiaj na łodzi mamy dwóch dodatkowych pasażerów, którym zakwasy nie pozwalaną utrzymać wioseł, dzień odpoczynku dobrze im zrobi. Dzisiejszy wieczór jest tak malowniczy jak mało, kiedy. Zachód słońca odbija się w lustrze wody wiślanej swoimi tęczowymi kolorami. Toruń wygląda bajecznie, gdzieś w oddali widać zaprzyjaźnioną jednostkę policji , która wypłynęła nam naprzeciw, doprowadzając nas do portu zimowego, tu cumujemy.
Dzień 23
19.09.2009 Toruń.
Toruń - jest tyle rzeczy do zwiedzenia, że dzień to stanowczo za mało· coś trzeba wybrać. Ranek rozpoczynamy do wspaniałej zabawy, jaką jest szukanie gwiazd. Zabawa ta pozwala w krótkim czasie poznać najważniejsze zabytki miasta. Następnie mamy spotkanie z prezydentem miasta Torunia panem Michałem Zalewskim, jest okazja, aby rzucić hasło o braku przystani nad Wisłą, obiecał pożyjemy, zobaczymy. Wieczór nastał bardzo szybko, pozostało nam planetarium, film robi wrażenie.
Dzień 24
20.09.2009 Toruń - Bydgoszcz.
Dzisiaj to już wiemy, pan Bóg czuwa nad nami, taką pogodę, jaka mamy dotychczas moglibyśmy sobie tylko wymarzyć, musimy pamiętać, że to połowa września a temperatura w dzień nie spada poniżej 20 stopni. Zabieramy na łódź ekipę telewizyjną, kolejne zdjęcia, wywiady. Jednostka policji towarzyszy nam kilka kilometrów, żegnamy Toruń i dalej w drogę, przed nami Bydgoszcz. Miasto to leży nad Brdą, rzeką cichą, bardzo zarośniętą trawami, dlatego postanowiliśmy wspólnie z panem Markiem Kamińskim o przepłynięciu całego odcinka Brdy na tzw. przyczepkę (kajaki bierzemy na hol).Płyniemy spokojnie, leniwie. W Bydgoszczy wita nas przewodnik, z którym wspólnie płyniemy tramwajem elektrycznym a także zwiedzamy miasto do późnych godzin nocnych.
Dzień 25
21.09.2009 Bydgoszcz – Świecie.
Z Bydgoszczy wypływamy wcześnie, bierzemy na hol kajaki i płyniemy rzeką Brdą do zapory, tu uczestnicy wyprawy przejmują od nas kajaki i w drogę. Po drodze mijamy Fordon. Postój na łasze z telewizją, rozmowy. Do Świecia dopływamy rzeką Wdą. Gratulacje za bardzo wygodny pomost cumowniczy. Zwiedzamy Zamek, strasznie w nim straszy! Wieczorem pogaduszki przy ognisku.
Dzień 26
22.09.2009 Świecie - Grudziądz
Po śniadaniu ok. 9-tej przygotowania w dalszą drogę do Grudziądza. My na łodzi z małymi problemami, ponieważ pierwszy raz zdarzyła się sytuacja, że zgasł nam silnik. Natomiast panu Markowi Kamińskiemu przed startem wystrzeliła kamizelka ratunkowa a było zabawniej, ponieważ powiedział nam, że miał sen dzisiejszej nocy, że właśnie ta kamizelka nie zadziałała. Pogoda nadal piękna, bardzo dokładnie widać jak zmienia się krajobraz, drzewa pokrywają się kolorami jesiennymi w końcu od dwóch dni mamy kalendarzową jesień. Słoneczko nadal nas rozpieszcza i niech tak zostanie do końca wyprawy. Droga do Grudziądza w zasadzie łatwa i przyjemna, już z dala widać miasto a im bardziej się przybliżamy do miejsca docelowego tym dokładniej zauważamy gromadkę ludzi, jak się okazało prezydent Grudziądza pan. Robert Malinowski, harcerze i mieszkańcy miasta wyszli nam na powitanie, miło. Popołudniu krótkie „spotkanie prasowe” natomiast wieczór spędziliśmy z harcerzami.
Dzień 27
23.09.2009 Grudziądz - Gniew.
Smutny poranek, ponieważ opuszczają nas Adrian i Mateusz ,dalej płyniemy w siedem osób. Ten odcinek Wisły podoba mi się najbardziej. Rzeka jest tu bardzo szeroka i miejscami strasznie głęboka. Zanotowaliśmy przy pomocy echosondy ok. 12 metrów głębokości i jeszcze straszne wiry. Po drodze mijamy miasto Nowe pięknie położone na wysokiej skarpie, niebo w tym miejscu pokryło się chmurami, które tańczą nad nami wraz z silnym wiatrem. W miejscowości Opalenie straszą stare pylony po moście niemieckim, robią wrażenie .Płyniemy dalej……… do celu dotarliśmy w ostatnich promykach słońca a ciepły posiłek zjedzony postawił nas na nogi. Zwiedzanie zamku zakończyło dzień wyprawy.
Dzień 28-29
24-25.09.2009 Gniew -Tczew.
Piękny dzień, słoneczko, wiaterek wymarzona pogoda i jeszcze wszyscy w bardzo dobrych humorach, w końcu znalazł się długo poszukiwany żółw błotny. Taki mały ukłon w stronę żółwi:) Wypłynęliśmy do Tczewa mamy ok 30 km do pokonania. Wiaterek trochę przybrał na sile i troszkę nas kołysze. Tczew nas przywitał z wielką pompą, wszyscy byliśmy sympatycznie zaskoczeni. Po ceremonii przywitalnej odbyło się ognisko z harcerzami, śpiewom nie było końca. Dzień następny też spędziliśmy w Tczewie, spotkania, uroczystości, dyskusje. wszystko co miłe szybko się kończy dla nas pora ruszać w dalszą drogę.
Dzień 30
26.09 .2009 Tczew- Sobieszewo
Wiemy, został tylko jeden dzień wyprawy, chcemy pokazać się jeszcze na Zatoce Gdańskiej, dlatego wiosła w dłoń i do przodu. Zatoka okazała się być mocno rozhulana, bujało, że aż strach, uf. My jednak się tak łatwo nie poddajemy dlatego tak jak trzeba zrobiliśmy po zatoce zasłużoną rundkę honorową. Takie małe zaślubiny z morzem. Dalej to juz droga prosta do Sobieszewa.
Dzień 31
27.09.2009. Sobieszewo - Gdańsk.
Koniec, rozpoczął się 31 dzień wyprawy, ostatni poranek, ostatnie śniadanie, ostatnie szykowanie kajaków na Wisłę. Ostatnie wspólne śmianie, gadanie. Ostatnie zdjęcia, filmy, relacje. Dlatego płyniemy wolno tak, aby pozostać razem, jak najdłużej. Jednak do Gdańska dopłynęliśmy , wszyscy zmęczeni i uśmiechnięci, zadowoleni, że się udało. To Gdańsk jest miejscem docelowym jednocześnie kończącym ekspedycję.
Żegluga Wiślana, gorąco dziękuje za wspólne przygody i Wisły poznanie, przez ponad miesiąc pływania: wszystkim logistykom i logistyczkom z wody i lądu, kierowcom, zaopatrzeniowcom, filmowcom, fotografikom, technikom. Wszystkim Gospodarzom miast i miasteczek, w których gościliśmy. Wszystkim dziewczynom i chłopakom, którzy dzielnie pokonywali kilometr za kilometrem, wspólnie wiosłując ok. 1000 km.
Na koniec, panu Markowi Kamińskiemu za pomysł, realizację i wiarę do końca.
Dziękujemy!
Zapraszamy do czarteru hausbota Vistula Cruiser 30 z portu Żeglugi Wiślanej w Rybinie na trasy Pętli Żuławskiej, która prowadzi przez Elbląg, Malbork, Białą Górę Tczew, Gdańsk do Rybiny. Można też popłynąć na Zalew Wiślany. Trasa jest opisana na https://zeglugawislana.pl/petla-zulawska/