Vistula Program - today's state

Vistula Program - today's state

Po ponad 20 latach od rozpoczęcia prac, już w XXI wieku, Program Wisła doczekał się wreszcie częściowego finału. Praktycznie dla ruchu komercyjnego czynny jest odcinek od „kilometra 0”, czyli ujścia Przemszy do Wisły w okolicach Oświęcimia do Krakowa (Nowej Huty). Mimo to, na tym ponad 80-kilometrowym szlaku wodnym pływają tylko nieliczne zestawy barek, załadowane głównie żwirem wydobywanym z wiślanego dna, czasami również węglem. Podczas kilkugodzinnej podróży muszą one pokonać cztery, stosunkowo duże śluzy (np. Borek Szlachecki ma 12 m różnicy poziomów) oraz kilkunastokilometrowy Kanał Łączański. Niestety na piątej z kolei śluzie Przewóz w Nowej Hucie ich rejs musi być definitywnie zakończony, gdyż poziom wody na wyjściu z obiektu jest zbyt niski dla tak dużych zestawów. Taka sytuacja jest wynikiem zaniechania dalszych prac przy budowie Programu Wisła – kolejne śluzy położone „poniżej” Przewozu doprowadziłyby do podniesienia lustra wody. Jednak do tej pory nie rozpoczęto nawet ich budowy...
Kolejnym istniejącym elementem Programu jest Zalew Włocławski, wybudowany w latach 60., jako element tak zwanej kaskady zwartej, która polega na tym, że każdy stopień górny jest podpierany stopniem dolnym. Paradoksalnie wybudowano coś, co nie jest przystosowane do samodzielnej pracy, a funkcjonuje już blisko pół wieku. Efektem tego jest, że poziom wody dolnej, zamiast być ustabilizowany, obniża się o trzy metry w wyniku erozji koryta Wisły i zamiast piętrzenia 12 m mamy prawie 15. Istnieje więc zagrożenie stateczności stopnia wodnego. Kolejnym negatywnym skutkiem Włocławka jest zalewanie i podtapianie położonych wokół niego terenów, czasem te zjawiska przybierają postać bardzo groźnych powodzi.
Jedynym rozwiązaniem w zaistniałej sytuacji jest kontynuacja kaskadowania Dolnej Wisły, a przynajmniej rychłe wybudowanie stopnia wodnego w Nieszawie-Ciechocinku.

 

Na przełomie lat 70. i 80. prowadzono przygotowania do budowy stopnia w Ciechocinku, ale zostały przerwane w związku z sytuacją gospodarczą kraju. Do koncepcji wrócono na początku lat 90. Skończyło się jednak na obietnicach przedstawicieli kolejnych rządów.

Pod koniec 2000 r. Sejm przyjął uchwałę "w sprawie przedsięwzięcia inwestycyjnego pod nazwą Stopień Wodny Nieszawa- Ciechocinek".

"Sejm uznaje za konieczne zabezpieczenie stopnia wodnego we Włocławku przed grożącą mu katastrofą budowlaną poprzez realizację tej inwestycji i nadanie mu statusu programu wieloletniego, ustanowionego w drodze ustawy. Zakładając komercyjny charakter finansowania inwestycji, środki publiczne ograniczone zostaną do niezbędnego minimum z przeznaczeniem na ochronę środowiska, a ich wydatkowanie rozłożone zostanie na cały okres budowy, określony na cztery lata" - napisano m.in. w uchwale Sejmu.

 Budowa drugiego stopnia wodnego Nieszawa- Ciechocinek na Wiśle będzie możliwa, jeżeli uda się zahamować rosnące koszty materiałów i robót budowlanych - powiedział premier dziennikarzom na spotkaniu we Włocławku w czerwcu 2007r. "Koszt inwestycji to 550 mln euro, a przy tych cenach to pewnie już 1 mld euro. Jest pytanie, czy uda się obniżyć ceny. Jeśli obniżymy ceny, to wtedy będą inwestycje" - mówił J. Kaczyński. 

 Wskazał, że konieczne jest "znalezienie sposobu na radykalne złamanie kartelu, który w Polsce podnosi ceny materiałów i robót budowlanych"..... POCZEKAMY...ZOBACZYMY...?